Obchody Święta Zmarłych, choć po swojemu nazywam je Świętem Pamięci o Korzeniach miały dla mnie w tym roku inny wymiar.
Były pierwsze, wyjątkowe, świadome, ponieważ przzeżyliśmy je razem z naszym synem opowiadając mu o jego prababkach, pradziadkach, o tych, których nigdy nie poznał, a jednak…. już zna, ponieważ zna historie, zna emocje, które niosą te opowieści.
Dlatego, że słyszał, co lubił pradziadek, kim była mama mamy, jak żyli, co ich cieszyło.
I kiedy dziecko, które ma cztery lata, mówi: „to ja postawię znicz w nogach, żeby było prababci cieplej”, albo „ojej, pada deszcz, to będzie pradziadkowi zimno”, to w tych prostych słowach mieści się coś, co trudno opisać inaczej, niż czystą formą empatii i więzi.
To moment, w którym widzisz, jak rodzi się tożsamość.
Jak w małym człowieku kiełkuje przekonanie: „skądś jestem”.
A z tego miejsca, z poczucia przynależności wyrasta później zaufanie do świata, fundament wewnętrznego spokoju, emocjonalnej ciągłości i poczucia sensu.
Rozczulił mnie wczorajszy poranek, kiedy usłyszałem:
„Tato, ja chcę, żebyście z mamą jak najdłużej żyli. ale jak was już zabraknie, będę palił znicze i pamiętał o was.”
Trudno o zdanie, które bardziej dotyka istoty człowieczeństwa.
W nim jest i miłość, i troska, i zrozumienie przemijania.
Chyba właśnie o to chodzi w tym święcie dla mnie: nie o śmierć, lecz o więź.
O to, co nas łączy z tymi, którzy byli przed nami.
O ciepło, które możemy przekazać dalej w opowieściach, w gestach, w codziennych słowach, w obecności.
I dlatego z myślą o wszystkich, których rodzinne doświadczenia są poprzecinane bólem, stratą, milczeniem, życzę, by choć jedna wiązka korzenia, jeśli pozostała, to, aby ją pielęgnować, jeśli to tylko możliwe.
A jeśli jej nie ma, to byśmy tworzyli nowe: w relacjach, które karmią, w miejscach, które dają poczucie bycia widzianym, w ludziach, przy których czujemy się bezpiecznie.
Człowiek, który wie, skąd jest, łatwiej znajduje odpowiedź na pytanie dokąd zmierza.
A pamięć o tych, którzy byli przed nami, nie jest tylko wspomnieniem.
Jest energią życia, która płynie dalej.


