Dziś dzień rytualnie dla mnie ważny.
Cokwartalna wizyta w szpitalu.
Rutyna, która od lat przypomina mi, że zdrowie nie jest oczywistością, lecz codzienną decyzją i odpowiedzialnością.
Piszę o tym często. Wiem.
Nie dlatego, że lubię wracać do tematu choroby reumatoidalnej, ale dlatego, że mam świadomość, jak w Polsce wciąż lekceważymy profilaktykę.
Nawet Ci, którzy znają wartość psychosomatyki, potrafią przez lata zaciskać zęby, ignorować sygnały ciała i żyć w przekonaniu, że „muszę sobie poradzić sam”.
Ja też kiedyś tak miałem.
Pierwsze 25 lat mojego życia było egzystencją w trybie „dam radę, bo muszę”.
Zbyt dużo, zbyt długo, zbyt intensywnie i samodzielnie. W pełni.
Dopiero choroba zatrzymała mnie na tyle, bym zrozumiał, że to ślepy zaułek.
Dziś wiem, że mamy prawo do słabości, że ciało nie wysyła sygnałów bez powodu, że ból, który trwa miesiącami, to nie „chwilowe przemęczenie”, lecz komunikat, którego nie wolno zagłuszać pracą, używkami czy kolejną dawką tabletek przeciwbólowych w imię twardości, bo co powiedzą inni?
Bo muszę być skuteczny?
Bo muszę być zawsze silna?
Psychologia uczy, że jakość życia to nie brak choroby, lecz umiejętność funkcjonowania z tym, co nam się przydarza: z poczuciem sensu, z relacjami, ze wsparciem.
Paradoksalnie, znam – i z gabinetu i z własnego życia – sytuacje, w których jakość życia z chorobą jest wyższa, niż jakość życia w krótkotrwałym zdrowiu, ale w samotnym dźwiganiu wszystkiego.
Dlatego pytam Ciebie:
Kiedy ostatnio robiłeś pełną morfologię?
Kiedy przyjrzałaś się temu, na jakim etapie życia jesteś?
Jakie masz obciążenia zawodowe, rodzinne? Jakie czynniki genetyczne w Twojej rodzinie zwiększają ryzyko chorób?
Czy pozwalasz sobie na korzystanie z pomocy innych?
Czy uczysz się rozpoznawać i nazywać swoje emocje, zamiast je tłumić?
Czas, który mamy, jest skończony.
I nie chodzi o to, by go wydłużać za wszelką cenę.
Chodzi w moim poczuciu o to, by żyć go w jakości, która jest ważna i nadaje życiu sens, czasem pomimo cierpienia.
Dziś, czekając na swoją kolej w szpitalnym korytarzu, myślę o tym, że profilaktyka i dbanie o siebie to nie luksus.
To obowiązek wobec samego siebie i tych, którzy są dla nas ważni.


