Z perspektywy kilku dni po warsztatach, które miałem przyjemność prowadzić w Szkole Doktorskiej Szkoła Filmowa w Łodzi / PWSFTviT, mam w sobie sporo refleksji.
O tym, jak bardzo Porozumienie bez Przemocy (Nonviolent Communication) Marshalla Rosenberga jest dziś w Polsce potrzebne i jak wciąż bywa niedoceniane albo mylnie rozumiane.
Widzę, jak trudno wprowadzić podejście oparte na zaufaniu, podmiotowości i dialogu, gdy nasz kulturowy kod przez dekady i stulecia kształtowała hierarchia, kontrola i lęk przed błędem.
To dziedzictwo szkoły pruskiej i systemów opartych na posłuszeństwie.
Przez lata uczyliśmy się, że skuteczność wymaga twardości, a empatia to miękkość.
Tymczasem to właśnie empatia, zaufanie i współodpowiedzialność tworzą trwałość relacji – nie przymus ani kontrola.
Jak pisze Michał Bilewicz w książce „Traumaland”, nasza historia – wojny, opresje, systemy autorytarne – zostawiła po sobie społeczny deficyt zaufania.
To dlatego wciąż tak wielu liderów, nauczycieli i rodziców reaguje napięciem, gdy słyszy słowo „dialog”, ponieważ głęboko w nas siedzi lęk przed utratą autorytetu i przekonanie, że tylko siła daje bezpieczeństwo.
Język, który rani i język, który buduje
W relacji pedagoga z uczniem:
„Musisz bardziej się postarać, to nie jest poziom tej szkoły.”
vs.
„Widzę, że nie jesteś zadowolony z efektu. Co było dla ciebie trudne w tym procesie?”
W relacji lidera z zespołem:
„Liczą się wyniki, emocje zostaw w domu.”
vs.
„Widzę napięcie w zespole. Co możemy zrobić, żeby zachować efektywność, a jednocześnie zadbać o ludzi?”
W relacji partnerskiej:
„Zawsze musisz mieć rację.”
vs.
„Czuję złość i bezsilność, bo potrzebuję, żebyśmy wspólnie decydowali.”
W relacji rodzica z dzieckiem:
„Nie płacz, to nic takiego.”
vs.
„Widzę, że jest ci trudno. Chcesz, żebym ci pomógł, czy chcesz chwilę pobyć sam?”
To właśnie drobne przesunięcia języka – od oceny do ciekawości, od kontroli do współpracy – zmieniają klimat relacji.
Nie chodzi o unikanie trudnych emocji, ale o sposób, w jaki o nich rozmawiamy.
Kontekst kulturowy i pokoleniowy
Filozofia NVC wyrasta z kultury anglosaskiej, opartej na przekonaniu, że każdy ma prawo wyrażać uczucia i potrzeby bez lęku przed oceną.
W naszej, środkowoeuropejskiej, przez lata dominował język władzy i podporządkowania.
W efekcie do dziś część osób utożsamia empatię ze słabością, a dialog z utratą kontroli.
Jednocześnie młodsze pokolenia – studenci, doktoranci, młodzi pracownicy – przynoszą zupełnie inny model relacji.
Z badań Gallupa i Deloitte wynika, że pokolenia Y i Z najbardziej cenią zaufanie, sens, autentyczność i przestrzeń na współtworzenie.
Nie chcą być zarządzani, chcą być włączeni.
Szukają mentora, nie nadzorcy, lidera, który słucha, inspiruje i daje przestrzeń.
Badania prof. Amy Edmondson (Harvard) pokazują, że zespoły, w których ludzie mogą mówić otwarcie o błędach i wątpliwościach, osiągają lepsze wyniki, większą kreatywność i wyższą lojalność.
Z kolei teoria samostanowienia (Deci & Ryan) dowodzi, że motywacja i dobrostan wzrastają tam, gdzie wspiera się autonomię, kompetencję i więź.
Wspólny mianownik? Zaufanie.
Zaufanie, które nie wynika z hierarchii, lecz z autentycznego kontaktu.
NVC jako praktyka odwagi
Porozumienie bez Przemocy to nie bycie „miłym”.
To odwaga mówienia o emocjach bez agresji i słuchania drugiego bez potrzeby dominacji.
To język kontaktu, nie władzy.
Z reakcji do relacji.
I choć w naszej kulturze wciąż częściej nagradzamy twardość niż wrażliwość, coraz więcej środowisk – edukacyjnych, biznesowych, artystycznych – zaczyna rozumieć, że empatia, nie presja, tworzy zaufanie.
A zaufanie zawsze rodzi jakość: w relacjach, współpracy i wynikach.
“The objective of Nonviolent Communication is not to change people and their behavior in order to get our way;
it is to establish relationships based on honesty and empathy, which will eventually fulfill everyone’s needs.”
Marshall B. Rosenberg
Jeszcze raz dziękuję ekipie doktorskiej za otwartość i zaufanie. Doceniam, szanuję 🙂




