O braniu odpowiedzialności

Coraz częściej w pracy psychologicznej, ale i w codziennych obserwacjach społecznych, widzę jak trudne bywa dziś wzięcie odpowiedzialności.

Za siebie. Za emocje. Za wpływ, jaki mamy na innych.

Łatwiej jest… nie widzieć albo widzieć, ale udawać, że to nie o mnie chodzi.

Tu właśnie wchodzą na scenę dwa najbardziej pierwotne i niedojrzałe mechanizmy obronne psychiki: zaprzeczenie i wyparcie.

Mechanizmy, które miały chronić, a często sabotują naszą komunikację, związki i zdrowie psychiczne.

Zaprzeczenie to sytuacja, w której świadomie ignorujemy fakty:

„Nie, to nie był mobbing, po prostu mam słabą odporność na stres.”

„On nie pije za dużo – po prostu lubi się zrelaksować.”

„To nie ja zawaliłem projekt, tylko zespół mnie nie wspierał.”

Wyparcie idzie krok głębiej – to nieświadome usunięcie czegoś z pola uwagi, np. złości na rodzica, lęku przed bliskością czy wstydu z dzieciństwa.

Tylko że to, co wyparte, wraca, często w postaci konfliktów, napięcia w relacjach, psychosomatyki, złości „znikąd”.

W relacjach rodzicielskich zaprzeczenie może wyglądać tak:

„Moje dziecko nie może mieć depresji, przecież ma wszystko, czego potrzebuje.”

Wyparcie:

„Nie pamiętam, żeby moi rodzice mnie bili, chyba przesadzasz z tym analizowaniem przeszłości.”

W związkach partnerskich:

„Nie mamy problemów – po prostu rzadko ze sobą rozmawiamy.”

albo:

„To ona przesadza z emocjami. Ja jestem normalny.”

W pracy zawodowej:

„Nie jestem toksyczny – po prostu mówię, co myślę.”

„Nie ma mobbingu – to po prostu dynamiczne środowisko.”

Konsekwencje?

Zablokowana komunikacja, rosnące napięcie w relacjach, wypalenie emocjonalne, a czasem poważne kryzysy psychiczne.

Badania psychodynamiczne (Shedler, 2010; McWilliams, 2011) potwierdzają, że częste stosowanie tych mechanizmów wiąże się z wyższym poziomem lęku, trudnościami w tworzeniu trwałych więzi i większym ryzykiem depresji.

Chcesz pogłębić temat?

Sięgnij po książkę Nancy McWilliams „Obrony psychiczne” – klarowną i mądrą analizę tego, jak działają mechanizmy obronne i jak można je rozbrajać w pracy nad sobą i w relacjach.

Film, który pokazuje zaprzeczanie aż do granicy absurdu?

„American Beauty” (1999) – niemal każda postać w tym filmie żyje w świecie zaprzeczeń, aż coś pęka.

W czasach, gdy coraz więcej mówi się o wpływie, sprawczości i współodpowiedzialności, warto sobie zadać pytanie:

Czy ja uznaję swoje emocje i wpływ na innych – czy raczej od nich uciekam?

Uciekanie w zaprzeczenie i wyparcie to czasem efekt bezradności, lęku, zranień z przeszłości, ale zdrowe relacje, współpraca i rozwój zaczynają się tam, gdzie potrafimy uczciwie spojrzeć w lustro.

Jeśli czujesz, że coś Cię uwiera, a nie potrafisz tego nazwać – być może to właśnie zaprzeczenie lub wyparcie.

Nie chodzi o szukanie winy. Chodzi o odzyskanie wpływu.

Na siebie. Na relacje. Na życie.

Przewijanie do góry