Dziś trochę o obserwacjach społecznych z perspektywy ojca wziętych z piaskownic, parków i innych społecznych okoliczności przyrody, w których „zderzają się” punkty widzenia, wartości schematy wychowania rodziców z różnych światów, środowisk i doświadczeń rodzinnych.
W relacjach społecznych jest wiele miejsc, w których uczymy się szanować nawzajem swoje granice.
Jednym z najtrudniejszych jest kontakt między dziećmi, zwłaszcza wtedy, gdy różnią się wiekiem, temperamentem oraz gdy ich rodzice kierują się inną filozofią wychowania.
Z perspektywy psychologii rozwojowej jest to naturalne.
Kilkuletni maluch będzie reagował inaczej, niż inny sześciolatek i dziesięciolatek, a dziecko z temperamentem żywiołowym inaczej, niż to spokojne.
Każdy z tych sposobów funkcjonowania jest adekwatny do etapu rozwojowego i indywidualnych predyspozycji.
Dlatego tak ważne jest, aby dorośli – nawet jeśli mają różne podejścia – potrafili rozmawiać i ustalać zasady w sposób respektujący granice odpowiedzialności rodziców.
Dlaczego to rodzice decydują o wychowaniu?
Z prawnego punktu widzenia:
- Art. 95 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: to rodzice sprawują władzę rodzicielską i decydują o sposobie wychowania dziecka.
- Art. 72 Konstytucji RP: dobro dziecka jest przedmiotem szczególnej ochrony.
- Art. 3, 16 i 19 Konwencji o prawach dziecka: dziecko ma prawo do ochrony godności i rozwoju, a dorośli mają obowiązek powstrzymywania się od wszelkich form przemocy również słownej.
Z punktu widzenia psychologii rozwojowej?
- Kilkuletnie dziecko nie ma jeszcze w pełni rozwiniętych mechanizmów radzenia sobie z krytyką i rozumie komunikaty wprost.
- Etykiety i oceny, np.: „jesteś niegrzeczna, jak Cię rodzice wychowali?” albo „jakbyś jej nie gonił, to by się nie przewróciła” są odbierane jako ocena całej osoby, a nie tylko zachowania, co może osłabiać poczucie własnej wartości.
- Krytyka w sytuacji, gdy rodzic nie jest obecny, dodatkowo potęguje poczucie zagrożenia i pozbawia dziecko wsparcia tzw. „bezpiecznego dorosłego”.
Dobre praktyki: szanowanie granic i budowanie dialogu – przykłady komunikatów
Do rodziców:
- „Zauważyłem, że Wasze dziecko dziś głośno się bawiło pod blokiem. Chciałem o tym porozmawiać, żebyśmy mogli znaleźć rozwiązanie dobre dla wszystkich.”
- „Mam wrażenie, że nasze dzieci różnią się temperamentem. Może ustalmy wspólnie, jak reagować, gdy emocje biorą górę?”
- „Jeśli coś w zachowaniu Waszego dziecka mnie zaniepokoi, najpierw zadzwonię lub podejdę do Was, żeby ustalić, co dalej.”
- „Chciałbym lepiej zrozumieć Wasze podejście do wychowania, wtedy łatwiej będzie mi reagować w sposób spójny z Waszymi wartościami.”
Do dziecka (bez oceny, w granicach bezpieczeństwa):
- „Poukładajmy teraz klocki trochę ciszej, ok? Wtedy i mnie i Tobie będzie troszkę przyjemniej”
- „Zróbmy chwilę przerwy w zabawie, a za moment możecie wrócić do piaskownicy.”
Takie komunikaty uznają, że rodzic ma decydujący głos, odnoszą się do konkretnego zachowania, a nie do wartości dziecka, i budują atmosferę współpracy.
Złe praktyki – przekraczanie granic
Do dziecka, bez obecności rodzica:
- „Jesteś niegrzeczna” (ocena osoby, nie zachowania)
- „Nie piszcz tak, bo to nie do wytrzymania.” (przerzucanie na dziecko odpowiedzialności za stan dorosłego)
- „Twoi rodzice powinni cię lepiej wychować.” (atak na rodziców w obecności dziecka)
- „Jak będziesz tak robić, to nikt nie będzie chciał się z tobą bawić.” (groźba odrzucenia społecznego)
Do rodziców – agresja werbalna:
- „Jak widać, Wasze wychowanie nie działa, więc ktoś musi zwrócić uwagę Waszemu dziecku.”
- „Nie macie kontroli nad swoim dzieckiem, a to przeszkadza innym.”
- „Jeśli Wy nie reagujecie, to ja będę to robił po swojemu.”
Do rodziców – bierna agresja:
- „Może przemyśl to sobie, bo reagujesz za emocjonalnie, nie denerwuj się.”
- „Wasze dziecko, Wasze wychowanie. Mnie to nie interesuje, dopóki nie zaczyna mi przeszkadzać.”
- „My definiujemy wychowanie inaczej, ale skoro Wy macie swój sposób, to Wy potem poniesiecie konsekwencje.”
Do dialogu potrzebny jest dojrzały dorosły
Budowanie zdrowych relacji społecznych, szczególnie w obszarze wychowania dzieci, wymaga czegoś więcej niż tylko znajomości zasad.
Wymaga pracy nad sobą jako dorosłym – rodzicem, opiekunem, a nawet „ekorodzicem” w rozumieniu kogoś, kto myśli o szerszym ekosystemie relacji społecznych.
To oznacza rozwijanie dojrzałości emocjonalnej, która pozwala rozmawiać pomimo różnic i szukać porozumienia, zamiast stawiać siebie w pozycji sędziego.
Elementami tej dojrzałości są:
- umiejętność regulowania własnych emocji,
- kompetencje komunikacyjne,
- inteligencja emocjonalna,
- gotowość do autorefleksji i uznania współodpowiedzialności.
To trudniejsze niż jednostronna, kategoryczna ocena w stylu „ja wiem lepiej, ty wiesz gorzej”, czy dzielenie dzieci na „nasze dobre” i „wasze złe”.
Takie czarno – białe myślenie ogranicza możliwość uczenia się bycia w relacjach społecznych pomimo różnic i prowadzi do tworzenia „baniek” zamykania się wyłącznie na osoby podobne do siebie.
Efektem bywa to, że rodzice – chcąc uniknąć napięć – odcinają swoje dzieci od kontaktów z rówieśnikami, zamiast uczyć je, jak być w relacjach, kiedy nie wszystko jest po naszej myśli.
Dlaczego warto wybierać dialog zamiast oceny?
Brak rozmowy lub reagowanie w trybie „ja wiem lepiej” szybko zamienia drobne różnice w poważne konflikty.
Dialog daje przestrzeń na:
- wyjaśnienie kontekstu (wiek dziecka, temperament, wcześniejsze ustalenia),
- szukanie rozwiązań uwzględniających potrzeby obu stron,
- utrzymanie relacji społecznych na poziomie wzajemnego szacunku.
Granice w wychowaniu to nie mur, ale drzwi.
Można je otworzyć tylko wtedy, gdy obie strony wyrażą na to zgodę.
Szacunek do tych drzwi jest podstawą spokoju we wspólnym otoczeniu.
Pomimo różnic.
W poszukiwaniu przestrzeni wspólnych.
Trudne?
Bardzo, ale przy pracy nad sobą możliwe.


