TO NIE O TOBIE. TO O NIM.
Ostatnio w rozmowie ze znajomym opowiadałem o planie, który noszę w sobie od dawna. O czymś, w co wierzę, co jest spójne z moimi wartościami i doświadczeniem. Coś, do czego dojrzewałem i co chcę realizować, bo mam na to zasoby – wewnętrzne i zewnętrzne.
W odpowiedzi usłyszałem:
„To się nie uda. Nie ma szans.”
Nie ze złej woli. Raczej z troski pomieszanej z obawą, ale to, co wybrzmiało, nie było o mnie.
To było o tej osobie. O jej wyobrażeniu o świecie. O jej doświadczeniach, przekonaniach i lękach.
To właśnie projekcja – mechanizm psychologiczny, w którym przypisujemy innym to, co sami nosimy w sobie.
Nieświadomie mówimy:
„Mnie by się nie udało, więc Tobie też nie wyjdzie ” albo: „Ja nie zaryzykowałbym, więc Ty nie powinieneś.”
Takie komunikaty, choć wypowiedziane z pozorną troską, nie wspierają. One gaszą, bo zamiast być lustrem, stają się ekranem – na który ktoś rzutuje swój film, zamiast zobaczyć Twój.
A przecież można inaczej.
Można powiedzieć:
„Widzę, że to dla Ciebie ważne. Chcesz opowiedzieć więcej?” lub: „Brzmi odważnie. Co Cię w tym najbardziej ekscytuje?
To nie są słowa motywacyjne, to komunikaty, które zakładają istnienie Twojej autonomii.
Nie opowiadają świata za Ciebie.
Dają przestrzeń, żebyś sam go opowiedział.
Komunikacja bez projekcji – uważna, oparta na ciekawości – buduje zaufanie, wspiera rozwój, chroni relację.
Pokazuje:: „Nie muszę rozumieć wszystkiego, żeby towarzyszyć Ci z szacunkiem.”
A kiedy komunikujemy z projekcją – choćby nieświadomie to budujemy:
– dystans zamiast zbliżenia,
– lęk zamiast odwagi,
– frustrację zamiast zaufania.
Dlatego warto ćwiczyć się w mówieniu:
„To, co myślę o Twojej sytuacji, to moja historia, ale teraz słucham Twojej.
Bo nie każda przestroga wynika z doświadczenia.
Czasem to tylko echo cudzego lęku, które brzmi głośno, ale nie musi kierować naszym postępowaniem.


