Nie jestem najlepszym ojcem na świecie. I nawet nie próbuję się w tej sprawie z nikim ścigać, ale naprawdę bardzo chcę być dla swojego dziecka wystarczająco dobrym tatą.
Takim, przy którym czuje się bezpiecznie.
Takim, który pomaga mu czuć się dobrze ze sobą.
Takim, który przygotowuje go do własnej podróży przez życie.
I wiem, że kiedyś przyjdzie ten moment. Ten, który dla każdego ojca jest trudny, ale nieunikniony. Moment, w którym moje dziecko będzie mogło ode mnie odejść w pełni, świadomie, bez lęku, bez że musi wracać z obowiązku albo poczucia winy, a wtedy, kiedy będzie tego chciało. I tylko dlatego, że będzie tego chciało.
Dzisiaj Dzień Ojca.
I właśnie z tej okazji i z potrzeby serca chcę o tym powiedzieć.
Jak mówi artystka, fotografka Anne Geddes:„Każdy może być ojcem, ale nie każdy tatą.”
Zatem Panowie, życzę Wam — i sobie — żebyśmy dla swoich dzieci byli takimi tatami, jakimi one naprawdę nas potrzebują. Nie idealnymi. Wystarczająco dobrymi.
Znacie piosenkę Cat Stevensa „Father and Son”?
W niej jest wszystko o tej odwiecznej dynamice między ojcami, a synami. O napięciu, współpracy, nieuchronnej wymianie pokoleń.
O tej chwili, kiedy młody królewicz zaczyna patrzeć na starego króla nie tylko jak na przewodnika, ale i jak na tego, którego pewnego dnia… zastąpi.
Tylko pytanie: czy król jest na to gotów?
Czy poradzi sobie ze swoją dumą, lękiem przed upływem czasu, przed utratą roli?
Czy będzie potrafił wspierać młodego następcę w dojrzewaniu, zamiast go zatrzymywać lub kontrolować?
Czy zostawi mu przestrzeń, zamiast nieobecności lub nadmiernej surowości?
O tym dla mnie jest ojcostwo.
O balansie między wsparciem, a nie wyręczaniem.
O przestrzeni między obojętnością, a ślepym posłuszeństwem.
O sile, którą ojciec daje nie wtedy, gdy dominuje, ale gdy towarzyszy.
Co prawda ta piosenka opowiada o relacji ojca z synem, ale dla mnie to jedna z najbardziej poruszających metafor ojcostwa w ogóle.
Jest w niej miejsce dla wszystkich dzieci, chłopców i dziewcząt, bo bycie ojcem to też uczenie się, jak dawać córce oparcie, jak być obok niej bez kontroli, ale z troską, z obecnością, z uznaniem dla jej siły i delikatności.
Panowie, dzisiaj nasze święto.
Zróbmy z niego coś więcej niż symboliczny gest.
Zasilmy siebie spokojem, energią, refleksją.
Żeby mieć siłę być dla naszych młodych następców i następczyń.
Nie królem, którego trzeba obalić.
Ale ojcem, który pozwala rosnąć.


