O pasji do kina

Jakieś trzydzieści, może trzydzieści dwa lata temu, jako nastoletni chłopak, zacząłem masowo pochłaniać filmy, tak w końcu podstawówki z głową pełna pytań i ciekawości moja uwaga coraz mocniej skręcała w stronę kina.

Pamiętam, jak namówiłem moją mamę na ratalny zakup odtwarzacza VHS marki Sharp. To było wydarzenie nie lada i ze względu na naszą sytuację finansową i na realia tamtych czasów, kiedy taki zakup wymagał żyranta.

Ale byłem zdeterminowany. Uparłem się i przekonałem moją przybraną, świętej pamięci ciocię Asię, żeby wzięła na siebie gwarancję. Dzięki niej się udało. I tak otworzyły się przede mną nowe światy.

Mieszkałem wtedy sto metrów od Szkoła Filmowa w Łodzi / PWSFTviT, ale moje pierwsze filmowe lekcje odbywały się gdzie indziej, kilkaset metrów dalej, w wypożyczalni kaset wideo przy ulicy Kilińskiego.

Dziś stoi tam stacja benzynowa, ale wtedy… to było miejsce magiczne. To tam prowadziłem swoje pierwsze badania nad światem, wyobraźnią i wrażliwością. To tam wpatrywałem się w okładki kaset, czytałem nazwiska reżyserów i aktorów. Jeszcze niewiele rozumiałem, ale już czułem, że kino to coś więcej niż rozrywka.

Pamiętam też właściciela tej wypożyczalni. Widział, że nie przychodzę tylko po kolejną kasetę z Michaelem Dudikoffem, Stevenem Seagalem czy Lorenzo Lamasem (choć wtedy sztuki walki i filmy akcji miały swój urok).

To on po raz pierwszy polecił mi film z charakterystyczną czołówką Solopan.

I od tamtej pory… przepadłem.

Dzięki filmom z ikoną tańczącego dżentelmena budowałem swoją wrażliwość filmową: Blade Runner, Underground, Cinema Paradiso, Buena Vista Social Club, Kusturica, Jarmusch, Coen Brothers, Campion, Lynch, Malkovich… To wszystko wtedy chłonąłem zupełnie nie zdając sobie sprawy, że te wybory filmowe, a tak naprawdę gust Jacek Szumlas, którego wtedy jeszcze nie znałem, wpłyną na moje życie.

I że to, co zacząłem jako dzieciak w wypożyczalni, poprowadzi mnie ścieżką zawodową, emocjonalną, życiową.

Dziś los napisał taki scenariusz, że mogę z Jackiem rozmawiać o kinie. Po prostu. Wymieniać się wrażliwościami.

Historia zatoczyła koło, a ja wiem jedno;

nigdy nie porzucajcie swoich pasji i marzeń. Czasem trzeba im po prostu… dać czas.

Cierpliwości 🤘

Ps. Serdeczności z okazji 35 rocznicy istnienia Solopan 👏👏👏

_____________________________________________

About thirty, maybe thirty-two years ago, as a teenage boy, I started devouring films like crazy. It was the end of elementary school, my head was full of questions and curiosity, and my attention was gradually turning towards cinema.

I still remember convincing my mom to buy a Sharp VHS player on installments. Back then, it was a big deal — both because of our financial situation and the reality of those times, when such a purchase required a guarantor. But I was determined. I insisted. And I managed to persuade my late, beloved aunt Asia to co-sign the deal. Thanks to her, it worked. And suddenly, new worlds opened up before me.

At the time, I lived just a hundred meters from the Łódź Film School (PWSFTviT), but my first film lessons happened elsewhere — just a few hundred meters away, at a video rental store on Kilińskiego Street. Today, there’s a gas station there, but back then… it was a magical place. That’s where I conducted my first „research” on the world, imagination, and sensitivity. That’s where I would stare at the VHS covers, reading the names of directors and actors. I didn’t understand much yet, but I already sensed that cinema was much more than entertainment.

I also remember the owner of that rental store. He quickly realized I wasn’t there just for another Michael Dudikoff, Steven Seagal, or Lorenzo Lamas movie (though let’s be honest, martial arts and action films had their charm back then).

He was the one who first recommended a film with the iconic Solopan opening sequence. And from that moment on… I was hooked.

Thanks to the films with that little dancing gentleman in the logo, I was building my film sensitivity: Blade Runner, Underground, Cinema Paradiso, Buena Vista Social Club, Kusturica, Coen Brothers, Campion, Lynch Jarmusch, Malkovich… I absorbed it all, not realizing back then that these film choices — or actually, the taste of Jacek Szumlas, whom I didn’t know yet — would shape my life.

And that what I started as a curious kid in a video rental store would eventually shape my professional, emotional, and personal path.

Today, life has written such a script that I can talk to Jacek about cinema. Just like that. Exchange thoughts, share our sensitivities.

The story has come full circle. And I know one thing:

never abandon your passions and dreams. Sometimes, all they need is… time.

Patience 🤘

P.S. Warm congratulations on the 35th anniversary of Solopan! 👏👏👏

Przewijanie do góry