Dziękuję Gutek Film za zaproszenie do podzielenia się psychologiczną perspektywą na twórczość jednego z moich ulubionych reżyserów, Jima Jarmuscha.
Twórcy, który towarzyszył mojemu emocjonalnemu rozwojowi od lat: od Inaczej niż w raju, przez Noc na Ziemi, Truposza, Kawę i papierosy, Ghost Dog: Drogę Samuraja, Patersona…
Wymieniam te, które były dla mnie osobiście ważne: jako człowieka, psychologa i jako miłośnika kina, który jako konsultant scenariuszowy pracuje z filmowcami, wspierając rozwój scenariuszy filmów i seriali.
Dziś mam ogromną przyjemność podzielić się swoją perspektywą na najnowszy film Jarmuscha – Father, Mother, Sister, Brother.
To film, w którym reżyser wraca do tego, co najbardziej utożsamiam z jego wrażliwością: kina małego, a jednocześnie ogromnego emocjonalnie; minimalistycznego i medytacyjnego; osadzonego w mikrogestach, rytmie dialogu, ciszy i szczególe.
To film szczególnie dla tych, którzy znają jego charakterystyczny podpis: wizualny, rytmiczny, dialogowy, ale też dla tych, którzy cenią kino psychologiczne i studyjne.
Dlatego zachęcam: idźcie do kina możliwie jak najszybciej, ponieważ filmy studyjne znikają z repertuaru zbyt szybko.
Trzy nowele – trzy portrety rodzinnych więzi
Forma nowelistyczna jest w twórczości Jarmuscha czymś dobrze znanym, a tutaj wraca w bardzo czystej, konsekwentnej postaci.
Trzy historie spina wspólna oś: relacje rodzinne.
Pierwsza nowela to relacja dorosłych dzieci z ojcem.
Druga, dorosłych dzieci z matką.
Trzecia, rodzeństwa, które żyje w cieniu nieobecnych rodziców.
Choć opowiadają różne historie, łączy je motyw, który psychologicznie jest absolutnie fundamentalny:
jak wyglądają więzi międzypokoleniowe w dorosłym życiu, jak wchodzimy w dorosłość wobec rodziców, którzy również się starzeją i jakie konsekwencje mają dawne zaniedbania, niedopowiedzenia, idealizacje, wyparcia i braki?
Nowela pierwsza: o ojcu, synu, córce i o tym, że miłość rodzicielska nigdy nie jest równa
Najbliżej jest mi psychologicznie i filmowo do pierwszej noweli, w której ojca gra Tom Waits, syna Adam Driver, a córkę Mayim Bialok.
Od strony konstrukcyjnej to najbardziej wyrazista część filmu.
Każdy kadr gra.
Każdy symbol wizualny zapowiada przesłanie.
Każdy dialog niesie napięcie między członkami tej rodziny.
Psychologicznie jest to opowieść o czymś, o czym rzadko się mówi wprost: miłość rodzicielska nie jest równa. Sorry. Piszę to z perspektywy pracy terapeutycznej z dorosłymi dziećmi swoich rodziców.
Choć rodzice deklarują, że kochają dzieci „tak samo”, w rzeczywistości – najczęściej nieświadomie – jedno dziecko jest faworyzowane, drugie pomijane.
A z tej nierówności wyrastają lata żalów, napięć, porównań, nieporozumień i dystansów, zwłaszcza wtedy, kiedy dzieci są już dorosłe, tworzą własne życie na własnych warunkach i zaczynają patrzeć na swoich rodziców nie z poziomu zależnych dzieci, ale dorosłych ludzi.
Pierwsza nowela to również opowieść o pytaniach:
Co naprawdę buduje więź?
Jak dorosłe dzieci mogą odzyskać siebie w relacji ze starzejącym się rodzicem, kiedy fundament relacji był kruchy?
Nowela druga: o chłodzie, dystansie i relacji, która nigdy nie stała się więzią
Druga nowela przenosi nas w świat dorosłych córek i dojrzałej matk, granej przez Charlotte Rampling.
W rolach córek pojawiają się Cate Blanchett i Vicky Krieps.
Blanchett przełamuje tu własne filmowe emploi i fascynująco obserwować jej kruchość.
To nowela o emocjonalnym chłodzie, o relacji, która nigdy nie ukształtowała się jako więź.
Relacja, to kontakt, struktura, słowa.
Więź, to intymność, czułość, sensualność, zaufanie, odsłanianie siebie.
Ta historia dla mnie pyta o:
Na ile moja relacja z matką jest relacją, a na ile więzią?
Co mogę zmienić jako dorosła osoba tam, gdzie to jest możliwe?
Bo dorosłość daje możliwość zmiany dynamiki, ale tylko tam, gdzie druga strona jest na to gotowa, pomimo rozczarowań i bólu z przeszłości.
Nowela trzecia: o rodzicach nieobecnych i relacji, która trwa nawet wtedy, gdy rodzice odeszli
Trzecia nowela dotyka czegoś bardzo ważnego:
człowiek zawsze pozostaje w relacji ze swoim rodzicem, nawet jeśli tego rodzica fizycznie nie ma.
Jesteśmy w relacji z mitem, brakiem, tęsknotą, niewypowiedzianymi historiami.
Z pytaniami, które budują naszą tożsamość.
Ta nowela, najdelikatniejsza, najciszej opowiedziana, mówi dla mnie o próbie poukładania siebie wobec brakującego rodzica.
Przez artefakty.
Przez gesty.
Przez pamięć.
Może być szczególnie ważna dla osób, które mają w rodzinie tajemnice, nieopowiedziane wątki, białe plamy i próbują z nich złożyć sensowny obraz siebie.
Motywy obiegowe. woda, zegarek i młodzież na deskorolkach
I wreszcie motywy, które w moim odczuciu spajają te trzy opowieści w jedną subtelną, psychologiczną całość.
W trzech nowelach powracają: woda, zegarek i młodzi ludzie jeżdżący na deskach.
Każdy z nich niesie warstwę symboliczną osadzoną w emocjonalnym podglebiu filmu.
Woda jako przepływ: życia, pokoleń, doświadczeń.
Jak mówi jedna z bohaterek, „woda to lekarstwo”, a więc przepływ międzypokoleniowy jest niezbędny, aby leczyć rany relacyjne.
Zegarek, zawsze tej samej marki, jest literalnym i metaforycznym symbolem płynącego czasu: czasu, który nie zatrzymuje się dla nikogo, czasu, który konstruuje relacje i rozpada je, jeśli nie nadążymy za jego rytmem.
Młodzi ludzie jeżdżący na deskorolkach tworzą wizualne przejście między dzieciństwem, młodością i dorosłością: przypominają, że każda z tych historii jest zanurzona w osi rozwojowej, w tym, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy.
Te trzy motywy nie tyle wyjaśniają film, ile tworzą pomost emocjonalny, który pozwala nam wejść w historie Jarmuscha bardziej intuicyjnie, bardziej cielesno – emocjonalnie, bardziej „od środka”.
Na koniec: zaproszenie do rozmowy
Niezależnie od tego, że trzy nowele nie są dla mnie równe, a najbliższa jest mi pierwsza i psychologicznie i filmowo, to polecam ten film z całego serca.
Bo Jarmusch to Jarmusch.
Jego kino, jak Kawa i papierosy, zachęca do tego, żeby po seansie w odpowiednim czasie, z odpowiednimi ludźmi, w odpowiednich okolicznościach po prostu porozmawiać.
O emocjach.
O rodzinie.
O więziach.
O tych miejscach w nas, które w tym filmie mogą rezonować.
Zapraszam do kin na Father, Mother, Sister, Brother.
I zapraszam do rozmowy, ponieważ ten film, aż prosi się o to, żeby być przeżyty wspólnie.


